Karpacz - sylwester
Sylwestra mieliśmy spędzać w domu, w kapciach, przy telewizorku i zaraz po północy iść na białą salę. Ten Karpacz to taka całkowicie spontaniczna propozycja mojej żony, dzieciaki odtransportować do dziadków, pojechać do Karpacza, wykupić bal w którymś z pensjonatów, 2-3 noclegi, troszkę zimowego, górskiego oddechu i powrót do domu. Ociągałem się, ale mnie przekabaciła. A mówią, że taki twardy mam charakter. Pensjonat
Karpacz okazał się prawdziwie trafioną decyzją i cieszyłem się, że w Karpaczu to właśnie tam się zakwaterowaliśmy. Był wodzirej, konkursy, pokazy sztucznych ogni, a co najważniejsze zespół muzyczny, a nie muzyka odtwarzana z magnetofonu. Żarcia było tyle, że wprost trudno byłoby przejeść. Wszystko dobre, ciepłe i podane w należyty sposób. Fajerwerki mogłyby być bardziej huczne, ale co tam, tyle co widzielismy całkowicie nam wystarczy. Trzy dni w Karpaczu, a wypoczynek taki świetny, jakby się było co najmniej ze 2 tygodnie. Jednak warto nieraz miec odskocznię od codziennego życia i gdzieś pojechać.
